MYŚLĘ I MÓWIĘ „NA TAK” - kilka słów o komunikacji w formie pozytywnej

„Przestańcie wreszcie krzyczeć!”, „Ciągle zostawiasz brudne naczynia na stole. Masz tego nie robić!”, „Nie chcę ciągle inicjować rozmów o trudnych tematach między nami!” Większość z nas zna takie sformułowania i całkiem często ich używa, zwykle gdy targają nami emocje, czujemy złość lub bezsilność. Czy przynoszą one pożądany efekt? Niekoniecznie. Jeżeli coś nie działa, próżno oczekiwać, że uporczywe powtarzanie tego przyniesie jakąś zmianę (poza zmianą na gorsze). Warto więc nauczyć się sposobu komunikacji, który ułatwia porozumienie zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi. Mowa tu o komunikacji w formie pozytywnej, a więc takiej, w której koncentrujemy się na tym, co ma być, a nie na tym, czego ma nie być. W czym tkwi jej tajemnica?
Pixabay.com
* OBNIŻENIE NAPIĘCIA
Zróbmy taki eksperyment. Usiądź sobie wygodnie. Możesz zamknąć oczy, jeśli masz na to ochotę. Uwolnij swoje myśli. Przez najbliższe pięć minut możesz myśleć o wszystkim, o czym chcesz, tylko nie o białym niedźwiedziu… i jak? Udało Ci się? Czy może niedźwiedź polarny plątał się w Twoich myślach dużo częściej, niż ma to miejsce na co dzień? Jeśli doświadczyłeś tej drugiej opcji, masz podobnie jak wiele osób. Im bardziej staramy się czegoś unikać, tym bardziej nasz mózg jest wyczulony na to, czy tej rzeczy na pewno nie ma. I o ile uporczywe myślenie o białym niedźwiedziu nie wpłynie znacząco na nasze relacje, o tyle formułowanie oczekiwań w formie negatywnej może się przyczynić do wzrostu naszego napięcia i byciu w stanie nieustannej gotowości.
Pixabay.com
 
Jeżeli mówię „Nie chcę, żebyś rzucał skarpetki na podłogę.”, po przyjściu do domu mogę bezwiednie sondować pomieszczenia w ich poszukiwaniu. Rzecz ma się zupełnie inaczej, jeśli mówię: „Chcę, żeby skarpetki trafiały do kosza na pranie.” Skupiam się wtedy na tym, jak ma być, a jeśli tak ostatecznie nie jest, startuję z nieco niższego poziomu napięcia. Łatwiej wtedy o krótki, ale celny komunikat : „Skarpetki – kosz!” (który, swoją drogą, dużo lepiej działa u dzieciaków niż długie tyrady na temat tego, dlaczego różnych rzeczy nie zrobiły).
* PRECYZOWANIE OCZEKIWAŃ
W przyrodzie nic nie ginie. Jeśli ktoś ma czegoś nie robić, zwykle musi zamiast tego robić coś innego. Co? To już nie zawsze jest takie proste. Nie chcesz, żeby Twoi bliscy podnosili głos, kiedy się w czymś nie zgadzacie? A czy zastanawiałeś się, jak mają się wtedy zachowywać? Czy w grę wchodzi proszenie o przerwę, jeśli ktoś jest wzburzony? A może lepszym pomysłem byłoby umawianie się na przegadywanie spraw spornych po tym, jak obydwoje sobie wszystko przemyślicie? Odpowiedzenie sobie na te pytania pełni dwie funkcje. Po pierwsze daje nam szansę na zastanowienie się nad własnymi oczekiwaniami. Po drugie zaś, tworzy przestrzeń do rozmowy o trudnych kwestiach (wszak nasz partner może mieć zupełnie inny pomysł na ten temat) i jest jasną wskazówką dla drugiej osoby, co byłoby dla nas pomocne.
* KSZTAŁTOWANIE RZECZYWISTOŚCI
Nasze słowa mają moc, dzięki nim kształtujemy rzeczywistość. Jeżeli myślę w formie negatywnej, mój świat zaczyna się składać z rzeczy, które się nie dzieją, a druga osoba wydaje się mieć więcej niedociągnięć niż potencjału. Nawet jeżeli wydarzy się coś dobrego, może być to rozpatrywane bardziej jako wyjątek potwierdzający regułę, niż jako wydarzenie budzące nadzieję. Zamiast wtedy docenić drugą osobę np. „Cieszę się, że przyszedłeś na czas. To było dla mnie ważne.”, łatwo ją mimowolnie skrytykować np. „Dobrze, że przyszedłeś na czas. Chociaż dzisiaj. Nie jak ostatnie dwa razy.” A to raczej zniechęca, niż motywuje i skłania do odpłacanie pięknym za nadobne.
Pixabay.com
* WSPIERANIE MOTYWACJI
A jeśli już o motywacji mowa, to warto wspomnieć, że aby wykształcił się nawyk, potrzebujemy przynajmniej dwóch miesięcy regularnych powtórzeń danego zachowania. Oznacza to, że przez ten czas nie przychodzi nam ono jeszcze samo z siebie, ale musimy się skupiać na tym, co robimy. Nie oczekujmy więc od bliskich, że od razu się zmienią w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Pomóżmy im zamiast tego w utrzymaniu motywacji do zmiany, wykorzystując komunikację pozytywną. Zamiast mówić do męża: „Ciągle muszę myśleć o tym, co na obiad. Mógłbyś wreszcie coś sam zrobić!”, powiedz np. „Tak bardzo mi smakowały te kotlety, które robiłeś w zeszłym miesiącu. Mógłbyś je zrobić ponownie? Dzięki temu odpoczęłabym od robienia obiadu w weekend.” Albo zamiast mówić do żony: „Tylko nie zostawiaj po sobie bałaganu w salonie. Jutro przychodzą goście!”, powiedz np. „Pamiętam, że przed zeszłą imprezą udało Ci się zrobić te pomysłowe dekoracje. Bardzo mi się podobały. Czy mogłabyś zadbać o wystrój przed jutrem? To spotkanie jest dla mnie ważne.”
Na zakończenie pamiętajmy, że posługiwanie się językiem pozytywnym polega na czymś więcej, niż tylko na unikaniu sformułowań zawierających słowo „nie”. W języku polskim istnieje bowiem wiele konstrukcji, które po bliższym przyjrzeniu okazują się być nośnikami niechcianej rzeczywistości jak np. „Chciałabym, żebyś mniej krzyczał.” lub „Chciałabym, żebyś unikał krzyku.” I chociaż na początku ten nowy rodzaj komunikacji będzie wymagał od nas wysiłku i gimnastyki słownej, w zaskakująco krótkim czasie będziemy mogli zobaczyć jego efekty. Zachęciłam cię? Jeśli tak, spróbuj zamienić przykłady ze wstępu na język pozytywny. 😊
 
 
Autor: Lidia Flis
Specjalistyczna Poradnia Rodzinna Dzielnicy Wawer m. st. Warszawy
 
Artykuł dostępny jest również w wersji pdf. w linku poniżej:
_KOmunikacja pozytywna_